Multimedialna opowieść, czyli jak płynąć pod prąd w czasach portalozy

Multimedialna opowieść, czyli jak płynąć pod prąd w czasach portalozy
5 (100%) 5 votes

Czy da się zaintrygować internautę tak, by poświęcił kilkadziesiąt minut na czytanie artykułu? Światowe i polskie media inwestują w wartościową treść i tworzą reportaże multimedialne. Czy warto wykorzystać taką formę prezentowania informacji w opowieści o marce lub produkcie?

O internautach mówi się, że mało czytają, a dużo klikają i że na czytanie jednego tekstu nie chcą poświęcić więcej niż minutę. Przez tego typu przekonania twórcy treści osiadają na laurach i masowo produkują teksty z cyklu „6 sposobów na…” i „10 mitów o…”. Teoretycznie tak skondensowana forma jest dobra, problem pojawia się jednak wtedy, gdy nie niesie za sobą wartościowych informacji. Oto przykład z serwisu dotyczącego stylu życia. Tytuł: „6 sposobów na szczęście”. Rady: „1. Jedz regularnie śniadania. 2. Zarób dużo pieniędzy”. Przykłady można mnożyć w tysiącach. Zjawisko masowej produkcji mało wartościowych treści nazywam portalozą.

A gdyby odejść od szufladkujących przekonań na temat czytelnictwa internautów i wyjść z założenia, że warto pracować przez kilka tygodni nad artykułem, by zaintrygować i przyciągnąć uwagę czytelnika? Potraktować go z szacunkiem, uwagą i wiarą, że doceni długą, wartościową treść? Takie podejście prezentują światowe i niektóre polskie media. Od kilku lat publikują reportaże multimedialne. To forma, w której długa treść pisana piórami świetnych autorów przenika się z elementami multimedialnymi: świetnej jakości filmami i zdjęciami, infografikami, elementami interaktywnymi. Wszystko po to, by czytelnik mógł zagłębić się w przedstawionym temacie, jak najlepiej poznać przedstawiony świat, zdobyć jak najwięcej informacji. Na czytanie i oglądanie niektórych reportaży multimedialnych poświęca się nawet kilkadziesiąt minut. Za dużo w dzisiejszych czasach zdominowanych przez krótką, prostą treść? Liczba wyświetleń, zaangażowanych czytelników i pozytywnych komentarzy pokazuje, że warto iść pod prąd.

Poniżej przykłady ciekawie zrealizowanych reportaży multimedialnych

 „Snowfall”, The New York Times

Kliknij i zobacz reportaż

Internetowa wersja nowojorskiego magazynu przoduje w tworzeniu świetnych multimedialnych treści i śmiało można powiedzieć, że nadaje kierunek rozwojowi światowego reportażu multimedialnego. „Snow Fall”, opublikowany w 2012 roku,  był jedną z pierwszych tego typu publikacji. To opowieść o lawinie, która uwięziła snowboardzistów i narciarzy w Górach Kaskadowych. Wydarzenie było tematem numer jeden przez wiele dni. Twórcą reportażu jest John Branch. Pracował nad nim przez pół roku. Pieczołowicie zgromadzony i opracowany materiał został wzbogacony o multimedia. Publikacja odbiła się szerokim echem w mediach na całym świecie, a komentatorzy i specjaliści zastanawiali się, czy to moment przełomowy w dziennikarstwie internetowym.

Cykl „Highrise”, The New York Times, National Film Board of Canada

Kliknij i zobacz reportaż

Jak żyje się w tak zwanych wysokościowcach budowanych na całym świecie, by pomieścić ludzi masowo przybywających do dużych miast? Jakie historie kryją się za tysiącami jednakowych drzwi? Jak wyglądają mieszkania? Kto w nich żyje i czym żyje? Na te pytania starała się odpowiedzieć dokumentalistka Katerina Cizek – to ona kierowała pracami zespołu, który tworzył reportaże. Poniżej  efekt współpracy The New York Times i National Film Board of Canada.

Warto również zobaczyć jeden z odcinków cyklu „Highrise” – „Out of my window”, który został opublikowany w serwisie National Film Board of Canada. Tu wykorzystana została technologia 3D.

„Powstanie Warszawskie”, Gazeta Wyborcza

Kliknij i zobacz reportaż

Polskie media również eksperymentują łącząc bardzo dobrą treść z formami multimedialnymi. Świetnym przykładem jest reportaż Jerzego S. Majewskiego i Tomasza Urzykowskiego – dziennikarzy Gazety Stołecznej i varsavianistów. Materiał powstał we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego. Znajdziemy tu ciekawie przedstawione kalendarium wydarzeń, bardzo dużo zdjęć (również lotniczych), filmy i mapy interaktywne, dzięki którym można sprawdzić przebieg wydarzeń w poszczególnych częściach miasta. Oto efekt połączenia doskonałych piór i wiedzy technologicznej:

Warto również zobaczyć inny reportaż Gazety Wyborczej na ten sam temat.

 „Na Nikiszu”, Dziennik Zachodni

Kliknij i zobacz reportaż

Jak w ciekawy sposób opowiedzieć o dawnym katowickim osiedlu robotniczym? „Nikiszowiec jest osiedlem niezwykłym, niepowtarzalnym i z całą pewnością jedynym w swoim rodzaju” – piszą autorzy reportażu multimedialnego opublikowanego w internetowym wydaniu Dziennika Zachodniego. Opowiadają o dziejach Nikoszowca, jego zakątkach mieszkańcach. Materiał wzbogacony jest zdjęciami, filmami, starymi planami miasta. To bardzo wciągająca historia, na pewno nie do pobieżnego czytania w autobusie.

Czy warto inspirować się reportażem multimedialnym w działaniach promocyjnych w sieci?

Zdecydowanie tak. To przede wszystkim świetny sposób na wyróżnienie się na tle konkurencji. O tym, że warto inwestować w content marketing, wiadomo już od dawna. Działania z wartościową treścią w roli głównej mają bardzo duże znaczenie w relacjach z klientami i potencjalnymi klientami, są również bardzo istotne z punktu widzenia SEO. Warto wejść na kolejny poziom i odpowiedzieć na potrzeby czytelników, którzy nie tylko chcą wiedzieć więcej o marce czy produkcie, ale cenią również innowacyjne podejście do prezentacji informacji. Tacy czytelnicy na pewno docenią, że poza opisem produktów i treściami poradnikowymi będą mieli okazję poznać markę, wartości, które reprezentuje i historie, które chce opowiedzieć.

Oto garść inspiracji:

Karolina Przybysz-Smęda
Content Manager w K2 Media S. A.
Zanim rozpoczęłam przygodę w agencjach reklamowych, przez 3 lata pracowałam w internetowym wydaniu Wysokich Obcasów, a także Gazecie Wyborczej i Radiu Kampus. Chłonę reportaże i literaturę non-fiction. Z zapałem śledzę polskie i światowe media, codziennie obserwuję, jak innowacje wpływają na życie codzienne, przede wszystkim na sposób prezentowania i odbioru informacji. W wolnych chwilach uwielbiam włóczyć się po świecie i po Warszawie. Najchętniej z książką, koniecznie w wersji papierowej. Zdarza mi się tańczyć, śpiewać, grać.