Relacja z Google All-Star Summit 2015

Relacja z Google All-Star Summit 2015
Oceń artykuł!

Jeszcze około 2 miesiące temu nie przypuszczałem, że przełom sierpnia i września Anno Domini 2015 spędzę w Dolinie Krzemowej, ciesząc się kalifornijskim słońcem, bliskością siedzib większości największych firm z branży IT oraz przede wszystkim – doborowym towarzystwem 499 innych ludzi, którzy codziennie pracują na produktach Google.

A jednak byłem tam, gdzie razem z innym uczestnikiem eventu, gnałem po Route 101 wypożyczonym w San Francisco Jeepem. Naszym celem był hotel w San Jose, w którym Google kwaterował swoich gości. Po drodze mieliśmy okazję minąć uniwersytet Stanforda, wpaść w korek oraz minąć siedzibę Google w Mountain View (do której mieliśmy wrócić na dłużej w kolejnych dniach). Zmożeni długim lotem oraz jet lagiem, dość szybko zalegliśmy w swoich pokojach.

Dzień 1

Po krótkiej wycieczce, na którą składało się oglądanie Pacyfiku i Sekwoi, siedzieliśmy już w autokarze, który miał nas przetransportować na pierwszy dzień eventu. Odbywał się on w całości w Computer History Museum, leżącym 10 minut piechotą od siedziby Google. Na miejscu otrzymaliśmy masę mniej lub bardziej praktycznych upominków oraz mieliśmy okazję oznaczyć się na wielkiej mapie świata. Goście z różnych zakątków globu przypinali na niej pinezki, które przedstawiały ich rodzinne miasta. Finalnie takich pinezek z Polski było 9, co w skali globalnej było całkiem niezły wynikiem. Pomijając USA (250 reprezentantów) i Kanadę (50 reprezentantów) byliśmy jednymi z najliczniej reprezentowanych nacji (a na pewno w skali Europy). Były też osoby z Syberii, Oceanii i Afryki.

Tego dnia część merytoryczna rozpoczęła się dość późno, pierwszy wykład miał miejsce dopiero o godzinie 15.45. Poprowadził go Matt Lawson, dyrektor działu Performance w Google. Tematem przewodnim był „Moments Marketing”, w którym przedstawiał on ważną rolę real-time’u w dzisiejszej reklamie. Opowiadał on historię trzech wyimaginowanych klientów, których codzienne wydarzenia stawały się impulsami zakupowymi. Tylko od nas zależy czy szukając ich w sieci natrafią na nasze produkty i usługi.

Drugim speakerem był Rich Jones, również pracujący w dziale Performance Google. Tematem było „Future of Search with Math Minds”. O ile poprzednia prezentacja była dość ogólnikowa i jej celem była raczej inspiracja niżli przedstawianie gotowych rozwiązań, to Rich skupił się głównie na omawianiu konkretnych przykładów w jaki sposób umysły ścisłe mogą usprawniać procesy marketingowe. Przewijały się tematy automatyzacji, skryptów, reguł. Osobiście w pamięci utkwił mi cytat: „In God we trust. All others must bring data”.

Pierwszy dzień eventu zamknęło małe przyjęcie powitalne. Była to świetna okazja do trochę lepszego poznania obecnych tam osób, zwłaszcza teamu z Polski. Po wspólnym wypiciu zupki chmielowej oraz dyspucie na tematy zawodowe i prywatne, szybko zrobiło się dość późno i wróciliśmy do hotelu.

Dzień 2

Dzień drugi rozpoczął się trochę wcześniej, ponieważ już o 9.30 miał miejsce pierwszy wykład. Prowadził go Mark McMaster i opowiadał o brandingu w erze digitalu. Skupiał się przede wszystkim na różnicach w brandingu offline i online. Specyfika tego drugiego kanału wymusza od marek zupełnie innego podejścia, większego luzu oraz wykorzystywania social media. Przywoływane były przykłady udanych akcji i materiałów wirusowych, np. Volvo Trucks współpracujące z Van Dammem (słynny rozkrok między ciężarówkami).

Drugi na scenie pojawił się Adam Singer, którego tytuł prezentacji („People, Platform Process”) był trochę zagadkowy. Singer opowiadał o tym, że nie wszystkie kwestie UX, optymalizacji konwersji, etc da się załatwić przy pomocy algorytmów i automatyzacji. „Software will not solve your problems. People will.” Wyraźnie podkreślał też, że nie należy bać się analityki i mierzenia własnych działań, ponieważ zwykle okazuje się, że wbrew pozorom osiągamy lepsze efekty od spodziewanych, albo jesteśmy w stanie taki efekt osiągnąć.

Po przerwie obiadowej (Google jak zwykle dało radę i głodni nie byliśmy ) na scenie pojawił się pierwszy prelegent płci żeńskiej w postaci Tran Ngo. Opowiadała ona o meandrach remarketingu w AdWords. Prezentacja miała jednak dość pobieżny charakter i była bardziej zbiorem najlepszych praktyk w remarketingu oraz pokazywaniu w jaki sposób tak naprawdę możemy go wykorzystywać (zamykanie transakcji, cross-selling, powracanie z innym komunikatem…). Muszę przyznać jednak, że stwierdzenie „Trust us, we know better than you how to operate Retargeting. Just relax and remove all control” nie było dla mnie do końca przekonujące.

Kolejna prezentacja dotyczyła Waze, czyli jednej z największych aplikacji, które informują użytkowników o korkach. Jednak Waze to również coś na wzór sieci społecznościowej, alternatywy dla map Google oraz przede wszystkim kolejnego miejsca do wyświetlania reklam użytkownikom. W mojej opinii była to jednak chyba najsłabsza prezentacja w trakcie eventu. Odniosłem wrażenie, że bardziej była to próba rozpromowania aplikacji za wszelką cenę, nie do końca zaś specjalnie wartościowy content.

Wszyscy wiemy, że 2015 to kolejny rok mobile 😉 Wie o tym również Anthony Ho, którego prezentacja dotyczyła właśnie Mobile z największym naciskiem na Aplikacje Mobilne. Kiedy po raz enty padło stwierdzenie, że przeciętny użytkownik sprawdza swojego smartfona 150 razy w ciągu dnia, część osób wydawała się już nieco skonsternowana. Jednak na szczęście oprócz truizmów Anthony opowiedział również sporo konkretów na temat promocji swoich aplikacji w AdWords, dobrych praktyk oraz możliwości personalizowania przekazu reklamowego dla użytkowników mobilnych.

Na koniec dnia nadeszła pora na dość długi blok w postaci Programmaticu oraz panelu „Ask the PPC Expert”. O ile ten pierwszy trochę nie spełnił moich bardzo dużych oczekiwań (głównie mówienie o roli automatyzacji i powtarzania, że programmatic to przyszłość marketing), to panel dyskusyjny z jednymi z najlepszych specjalistów AdWords na świecie był bardzo ciekawym doświadczeniem. Najwięcej pytań pojawiało się w kontekście RLSA i DSA, a nawet o łączeniu tych dwóch rozwiązań w SEMie. Goście byli bardzo aktywni, zadawali dużo pytań, otrzymywali też wyczerpujące odpowiedzi.

Po tej części konferencji udaliśmy się razem z Łukaszem Pietrzakiem, naszym opiekunem z Google, na campus w Mountain View. Robi on naprawdę duże wrażenie. Był czas na zdjęcia z nowym logo Google, wszechobecnymi postaciami Androida, wielkim szkieletem T-Rexa oraz kolibrami, które latają po campusie na świeżym powietrzu. Zwiedziliśmy też wybrane kwatery firmy. Mieliśmy okazję zobaczyć jak pracuje tutaj ponad 20 000 osób. Na koniec dnia miejsce miał jeszcze jeden bankiet na świeżym powietrzu. Wielkie BBQ na ponad pół tysiąca osób robiło wrażenie i była to kolejna dobra okazja do rozmowy z SEMitami z innych krajów.

Dzień 3

Ostatni dzień eventu trwać miał już zdecydowanie krócej, ponieważ większość gości miała tego dnia zabukowane bilety powrotne. Rozpoczęła go prezentacja o innowacjach w Google. Była więc mowa głównie o nowych produktach. W osobnej prezentacji szeroko został omówiony Cardboard (jednak ekipa z K2 przybliżyła Wam go już wcześniej, więc nie będę się powtarzał ). Na mnie duże wrażenie zrobiła część o samojeżdżących samochodach. Już teraz, w fazie alfa, posiadają bardzo inteligentne systemy wykrywające przejścia dla pieszych, nie mają „ślepych spotów”, przestrzegają zasad ruchu drogowego, etc.

Prezentacja o konwersji była dość krótka i traktowała temat raczej pobieżnie. Przedstawiane były różne możliwości śledzenia konwersji, a Phil McDonnel zachęcał do używania optymalizatorów konwersji oraz śledzenia mikrokonwersji. Za przykład podał oświadczyny. Na ich przyjęcie nie miał wpływu tylko wieczór oświadczyn, ale również wszystkie miesiące wspólnego życia wcześniej. Podobnie jest z zakupem produktów i usług.

Jedną z ostatnich osób na scenie była Anne-Marie Farrell, która opowiadała o irracjonalności ludzkiej i to jaki wpływ ma na intencje i procesy zakupowe. Przedstawiała przykładowe rozwiązania, opowiadała jak można wpływać na emocje i przywiązywać klienta do swojej marki.

Do wylotu samolotu zostało jeszcze kilka godzin, więc wspólnie z kilkoma osobami postanowiliśmy jeszcze ostatni raz odwiedzić campus Google. Powygrzewaliśmy się trochę pod palmami, ale przede wszystkim odwiedziliśmy sklep z upominkami Google. Ceny co prawda były momentami kosmiczne, ale i tak każdy skusił się na garść pamiątek. Potem pozostał już tylko transport na lotnisko w San Francisco. Ostatnie spojrzenie na most Golden Gate było dość ciężkim pożegnaniem, jednak wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

PS. W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować całemu zespołowi SEM, którego ciężka praca umożliwiła wygranie konkursu Ready to Rock i wyjazd na ten event. Szkoda, że nie mógł jechać cały zespół, ale jestem pewien, że K2 od teraz będzie reprezentowane na All-Star Summit już co roku 

Redaktor

Jeden komentarz do artykułu: “Relacja z Google All-Star Summit 2015

Możliwość dodawania komentarzy jest wyłączona.