Co nowego w SEM? – Prasówka K2 Search #1

Co nowego w SEM? – Prasówka K2 Search #1
5 (100%) 1 vote

Przed Wami przekrój najciekawszych i zarazem najbardziej istotnych, zdaniem specjalistów z K2, wiadomości z branży search z minionego tygodnia. Nasza prasówka skupia się na informacjach związanych z funkcjonowaniem wyszukiwarki Google oraz nowościach w zakresie optymalizacji serwisów i prowadzenia kampanii Adwords.  Wspominamy również o tematach pokrewnych, satelitach oddziałujących na całą branżę. Zapraszamy do zapoznania się wyselekcjonowanymi materiałami.

1. Google Starts Showcasing ‘Videos From the Web’ in Knowledge Panels

Google ze wsparciem dla „Videos from the Web”! Od teraz materiały wideo będą dostępne również z poziomu Knowledge Graph, co stanowi ciekawe rozszerzenie obecnie udostępnianych treści.

Link do artykułu: https://www.searchenginejournal.com/google-starts-showcasing-videos-web-knowledge-panels/179842/

2. Reklamy typu „kliknij, by wysłać wiadomość” to nowy, łatwy sposób nawiązywania kontaktu z klientami

Google zaoferował reklamodawcom nowe rozszerzenie reklam! „Kliknij by wysłać wiadomość”, to szybki i prosty sposób na nawiązanie kontaktu klienta z usługodawcą.

Link do artykułu: https://adwords-pl.googleblog.com/

3. SEO without SERPs is here with Google Assistant, Home and Amazon Echo. Here’s how to survive

SEO ciągle ewoluuje, czego dowodem są liczne zmiany w sposobie funkcjonowania SERP. Jak jednak wiadomo, na tym SEO się nie kończy, czego dowodem może być Google Assistant, Google Home czy promowane przez Amazon – Echo. Jakie wyzwania stoją przed nowoczesnym SEO w kontekście nowych sposobów wyszukiwania danych i dedykowanych ku temu urządzeń?

Link do artykułu: http://searchengineland.com/seo-without-serps-google-assistant-home-amazon-echo-heres-survive-263763

4. Fun with robots.txt

Prawidłowo funkcjonujący plik robots.txt ważnym elementem optymalizacji jest! Jak jednak prawidłowo podejść do jego tworzenia? Przed wami garść porad od specjalistów branży.

Link do artykułu: http://searchengineland.com/fun-robots-txt-263796

5. 56% Say You Can’t Rank Without Link Building [STUDY]

Czy linkbuilding nadal pozostaje skutecznym sposobem budowania swojej widoczności w wyszukiwarkach? Specjaliści z Search Engine Journal postanowi przyjrzeć się tej sprawie, zapraszamy zatem do zapoznania się z wynikami ich badań.

Link do artykułu: https://www.searchenginejournal.com/56-say-cant-rank-without-link-building-study/179340/

6. Bing Adds Instant Messenger & Chat to Local Business Results

Bing z nowa funkcjonalnością! Użytkownicy mogą kontaktować się teraz z przedstawicielami lokalnych biznesów bezpośrednio z poziomu wyszukiwarki. Zmiany przypominają nowy format reklam od Google, jednak są oferowane bezpośrednio z poziomu knowledge graph.

Link do artykułu: http://www.thesempost.com/bing-adds-instant-messenger-chat-local-business-results/

7. Google drops the Content Keywords feature from Google Search Console

Narzędzie Google Search Console doczekało się kolejnych zmian w swojej funkcjonalności. Po usunięciu możliwości ingerowania w strukturę sitelinków, Google postanowił skasować kolejną funkcję – Słowa kluczowe w treści. Zmiana nie powinna nikogo dziwić, gdyż zmiana była wielokrotnie zapowiadana na przestrzeni ostatnich miesięcy, m.in. przez Johna Muellera.

Link do artykułu: http://searchengineland.com/google-drops-content-keywords-feature-google-search-console-264253

W tym tygodniu to by było na tyle. Po kolejną porcję newsów z branży Search zapraszamy już za tydzień!

10 lat YouTube – krótki przemarsz przez dekadę video

Oceń artykuł!

Czy pamiętacie czasy, kiedy czatowaliście godzinami przed ekranem telewizora, żeby na kanale MTV zobaczyć upragniony teledysk? A co z latami, kiedy jedynym źródłem śmiesznych filmów ze świata był telewizyjny program rozrywkowy prowadzony przez Tadeusza Drozdę o tytule „Śmiechu Warte”? Może trochę uproszczę: pamiętacie świat bez YouTube’a? Ja – przyznam szczerze – dość mgliście. Co prawda sam YouTube nie jest jedynym sprawcą rewolucji, jaka miała i nadal ma miejsce w związku z rozwojem internetu, jest jednak symbolem nowej generacji video.

Mija właśnie 10 lat, odkąd YouTube stanął na właściwej sobie domenie i zaczął funkcjonować jako największe na świecie medium do ładowania, rozpowszechniania i oglądania treści video online.

Od czego zaczął? Pierwszy film na YouTube został opublikowany 23 maja 2005. To kilkunastosekundowe video przedstawia współzałożyciela portalu, Jaweda Karim, który z rozbrajającą szczerością dzieli się odkryciem z wizyty w parku zoologicznym San Diego. Przełomowy news to fakt, że słonie mają… naprawdę wielkie nosy!





Ciekawe, czy twórcy YouTube’a już wtedy przewidywali, że ich dzieło stanie się największym na świecie silnikiem do przechowywania treści o śmiesznych kotach, psach, papugach, legwanach, myszoskoczkach i wszystkich innych istotach i zjawiskach na ziemi, o których możemy nawet nie mieć pojęcia.



youtube




Już w ciągu roku od powstania YouTube, innowacją zainteresował się sam Google. W kilka miesięcy doszło do jednej z największych transakcji, jakich podjął się w tych latach gigant z Mountain View, wykupując udziały za ponad 1,6 mld dolarów. Był to początek wzmożonego rozwoju YouTube i usilnych dążeń Google do uporania się z problemem masowego rozprzestrzeniania się treści video w kontekście własności intelektualnej i licencji na wykorzystywanie tychże materiałów.
Poniżej przedstawiam kilka z najbardziej istotnych wydarzeń w historii YouTube:

  • LUTY 2005 – aktywacja domeny youtube.com
  • LISTOPAD 2006 – Google przejmuje prawa do YouTube
  • LIPIEC 2007 – YouTube razem z CNN współprodukuje debatę przed wyborami prezydenckimi w USA
  • STYCZEŃ 2010 – wprowadzenie systemu płatnego wypożyczania filmów online – opcja do dziś dostępna jedynie w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii
  • MARZEC 2010 – pierwsze mecze na YouTube streamowane na żywo podczas Indian Premier Ligue
  • MAJ 2010 – YouTube staje się największym dostawcą video online w USA
  • GRUDZIEŃ 2012 – videoklip „Gangnam Style” jako pierwsze video na YouTube przekracza 1 miliard obejrzeń

Dzisiejszy YouTube to nie tylko największe na świecie narzędzie do przechowywania video, ale globalna społeczność licząca sobie ponad 1 mld użytkowników. Każdego dnia na YouTube przybywają miliardy obejrzeń, a liczba ta i zaangażowanie w znajdujący się w sieci kontent sukcesywnie rosną.

Czy w Polsce również znajdujemy odzwierciedlenie światowych trendów? Wystarczy wspomnieć o rodzimym i kultowym Mutant Giant Spider Dog Wardęgi, który znalazł się na liście dziesięciu najbardziej popularnych virali YouTube-owych na świecie w 2014 roku.

Wraz z urodzinami YouTube świętujemy 5. urodziny pomijalnych formatów reklamowych na tej platformie. Odkąd użytkownicy dysponują możliwością wyboru, czy mają ochotę zaangażować się w reklamę czy nie, reklamodawcy dwoją się i troją, wykorzystują nieograniczone pokłady kreatywności, żeby do wspomnianego zaangażowania dać realne powody.

Tak więc pewnego pięknego grudniowego dnia 2010 roku, YouTube podarował nam format reklamy zwany True View, a wraz z nim 5 sekund na decyzję, czy chcemy pozostać z marką, która emituje swoją reklamę, czy przejść do właściwego materiału video. Układ jest jasny. Jeśli użytkownik nie jest zainteresowany przekazem, pomija reklamę, a reklamodawca nie ponosi za jej emisję kosztów.

Jesteście gotowi na poznanie trzech najlepszych światowych PreRolli zeszłego roku (pod względem zaangażowania użytkowników)?

Jeśli, podobnie jak my, chcecie świętować 10 urodziny YouTube razem z jubilatem, szukajcie najnowszych wieści pod tym adresem.

Wykorzystanie social media w SEO

Oceń artykuł!

Czy strony związane z szeroko pojętymi portalami społecznościowymi mogą przynieść wymierne korzyści podczas prowadzenia działań SEO? Na pewno każdy początkujący pozycjoner niejednokrotnie zadawał sobie to pytanie i szukał sposobu na urozmaicenie profilu linków poprzez kolejną kreatywną metodę. Portale społecznościowe tworzone i linkowane są codziennie przez miliony użytkowników, co czyni je niezwykle wiarygodnymi w oczach Google, a sam sposób promowania treści poprzez przyciski „Lubię to!” i +1 zbliżony jest do sposobu premiowania stron w Google na podstawie prowadzących do nich odnośników. W dzisiejszym wpisie postaram się przybliżyć możliwości social media na przykładzie 2 najpopularniejszych serwisów: Facebook’a i Google+.

1. Facebook

Problem nr 1 – technologia

Podstawowym problemem związanym z Facebook’iem jest fakt wykorzystywania przez niego szeregu technologii słabo wspieranych przez Google (np. Ajax). Pomimo coraz lepszych zdolności robotów Google w zakresie wykonywania kodu Ajax’a i JavaScriptu, nadal nie wszystkie treści są dobrze indeksowalne. Już na starcie sprawia to, że możliwości Facebook’a są w kontekście SEO mocno ograniczone.

Problem nr 2 – nofollow

Wszystkie publikowane w portalu linki posiadają atrybut nofollow, który wręcz przekreśla realny wpływ dodanych linków na pozycje stron w wyszukiwarce Google:

Dodatkowo, użytkownik na etapie dodawania postu nie ma realnego wpływu na anchor dodawanego w nim odnośnika, który automatycznie staje się adresem URL lub tytułem docelowej strony. Edycja anchora linku możliwa jest tylko na poziomie kodu linkowanej strony. Aby móc ustalić własny tytuł, należy wykorzystać do tego protokół Open Graph, który pozwala na integrację serwisów internetowych z Facebookiem. Zmiana tytułu możliwa jest dzięki dodaniu do sekcji HEAD tagu: <meta property=”og:title” content=„Tytuł strony”>:

Problem nr 3 – niedostępne treści

Duża część contentu jest niedostępna dla niezalogowanych użytkowników, dla osób nienależących do grup tematycznych lub grupy znajomych danego użytkownika. Dotyczy to również robotów Google, które – jako niezalogowany użytkownik – nie są w stanie dotrzeć do większości publikowanych treści.

Zaleta nr 1 – timeline

Wyjątkiem wśród niedostępnych podstron są wszystkie podstrony fanpage’owe dostępne dla niezalogowanych użytkowników i robotów indeksujących Google, a treści, dodawane w postaci nowych postów na Timeline, są – jako jedne z nielicznych – indeksowane i widoczne w indeksie Google:

Zaleta nr 2 – profil linków

Możliwe jest zdobycie nieograniczonej ilości linków nofollow, które, mimo że nie wpływają na pozycje linkowanej strony, pozwalają wzbogacić profil jej linków i uwiarygodnić podejmowane działania. W czasach licznych aktualizacji algorytmu Google i nakładanych kar, dywersyfikacja źródeł linkowania i różnorodność technik zdobywania linków może okazać się jednym z kluczy do sukcesu.

2. Google+

Zaleta nr 1 – dofollow

Jeszcze do niedawna wszystkie linki publikowane za pośrednictwem profili w Google+ posiadały atrybut rel=„follow”, czyli przekazywały pełną moc stronie docelowej, co było niezwykle ważne w kontekście SEO. Niestety, w ostatnim czasie Google znacznie ograniczyło możliwość dodawania takich linków na rzecz odnośników z atrybutem rel=„nofollow”. Od teraz Google samo zdecyduje, która wartość atrybutu zostanie użyta i ciężko jest na tę chwilę stwierdzić, czym dokładnie kieruje się wyszukiwarka. Wszystkie linki, opublikowane przed powyższą zmianą, nadal będą przekazywać moc stronom docelowym, jednak edycja postów, w których się znajdują, spowoduje w większości przypadków dodanie atrybutu rel=„nofollow”.

Zaleta nr 2 – <title>

Dodając nowy post możemy wpłynąć na jego tag <title>, który – jak powszechnie wiadomo – ma bardzo duży wpływ na pozycje strony pod słowami kluczowymi umieszczonymi w jego treści. Warto rozpoczynać pisanie wiadomości używając do tego popularnych słów kluczowych związanych z publikowaną treścią:

Zaleta nr 3 – szybka indeksacja stron

Dodając do profilu Google+ linki do podstron, które zostały niedawno utworzone (np. nowy produkt w sklepie), przeważnie musi upłynąć trochę czasu, aby nowe treść zostały zauważone i uwzględnione w indeksie przez roboty Google. Publikując linki w profilu Google+ możemy mieć pewność, że docelowa strona zostanie bardzo szybko odwiedzona przez robota i przyspieszymy tym samym czas potrzebny na zaindeksowanie nowych treści.

Zaleta nr 4 – powiązanie stron z profilem Google+

Google+ umożliwia powiązanie profilu autora ze stroną, na której publikuje treści. Zaletą takiego rozwiązania jest pojawienie się zdjęcia autora, wraz z imieniem i nazwiskiem, przy wyniku wyszukiwania, co podnosi wiarygodność danej strony i w konsekwencji zwiększa ilość wejść.

Zaleta nr 5 – powiązanie z Google Maps

Wyniki wyszukiwania powiązane z Mapami Google, kierowane są na utworzone profile informacyjne danego miejsca w G+, gdzie oprócz danych teleadresowych, zamieszczane są również komentarze. Zadbane i często uaktualniane w G+ mogą uzyskiwać wyższe pozycje w wynikach organicznych w formie map Google, dlatego warto na bieżąco aktualizować profil i dbać o dużą ilość pozytywnych komentarzy:

Zaleta nr 6 – wpływ +1 na pozycje

Od początku powstania buttona +1, czyli googlowskiej wersji „Lubię to!”, trwa dyskusja nad jego realnym wpływem na pozycje w wynikach wyszukiwania. Jedyna pewna informacja to fakt, że zalogowany użytkownik, który zagłosuje na daną stronę, najpewniej od tej pory zawsze ujrzy ją wyżej w wynikach wyszukiwania (będąc zalogowanym na konto, z którego oddano głos). Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że w przyszłości duża ilość oddanych głosów +1 realnie wpłynie na pozycje danej strony w wynikach wyszukiwania każdego użytkownika, również najliczniejszej grupy niezalogowanych osób.

Google+ a optymalizacja, czyli SEO+. Część 2

Oceń artykuł!

Dziś w SEO dla początkujących druga część SEO a sprawa Google+. Konkretnie to optymalizacja pod kątem wewnętrznej wyszukiwarki w Google+, żeby Google+ dało nam wyższe pozycje w Google.pl 😉

google+

Wyobraź sobie, że chcesz, aby osoba, która będzie przeszukiwać profile firm i osób w serwisie społecznościowych Google, żeby znaleźć tam np. nowego pracownika dla swojej firmy, albo nową firmę – dostawcę, znalazła właśnie Ciebie. Jak to zrobić?

Search+

Wyniki wyszukiwania w Google kształtowane są poprzez relacje, znajomości, interakcje, +1-ki, komentarze i aktywności. To pełna personalizacja wyników.

Jeśli wyniki są spersonalizowane to, jakie są uniwersalne czynniki, które wpływają na pozycje?

1.    Słowo kluczowe w profilu danej Osoby czy Strony
2.    Zoptymalizowany, pełny profil (O mnie, O stronie, Zdjęcia, Video)
3.    Osoby wyświetlane są wyżej niż Strony Firmowe
4.    Zoptymalizowane zamieszczanie linków:

  • a) Sam link nie wystarczy – konieczny jest dobry snippet, żeby zyskać więcej klików i komentarzy
  • b) Dopilnuj by link miał wprowadzenie i odpowiednie zdjęcie
  • c) Wysyłaj wiadomości publiczne

Optymalizacja w Google+. O czym warto pamiętać?

1.    Zoptymalizuj swój profil w Google+, tak by zawierał frazy, na jakie pragniesz być znaleziony
2.    Zweryfikuj swój profil (poprzez połączenie go z witryną firmowa), żeby było wiadomo, że ty to ty. Zadbaj o potwierdzenie autorstwa swoich tekstów
3.    Publikuj nie dla wąskiego kręgu, gdzie jest kilku twoich ziomków, ale dla wszystkich (wiadomości publiczne), polecaj dobre teksty innych autorów
4.    Odpowiadaj na komentarze i +1-ki, dodawaj do swoich kręgów najaktywniejszych komentatorów
5.    Komentuj treści innych, korzystaj z przycisku +1
6.    Ciesz się, że można cię znaleźć w Google+
7.    Czekaj, że może kiedyś coś ci z tego przyjdzie i aktywność w Google+ stanie się sygnałem w algorytmie wyszukiwarki

A na serio? Co zmieniły serwisy społecznościowe w recepcie na sukces w wyszukiwarce? Do tej pory było O x T x L. Sukces i pierwsze miejsce w Google.pl dawała Optymalizacja strony x Teksty (dobre) x Linki (dużo).

Coś się zmieniło? Nie za bardzo.

Czynniki pozostają te same:

1.    Optymalizacja: Ulepszanie profili i snippetów w Google+ jest biedną siostrą optymalizacji witryn. Nie wymaga żadnych nowych umiejętności.

2.    Teksty: Google będzie patrzył nie tylko na jakoś tekstów czy filmów, ale też na ich recepcje w mediach społecznościowych, na to ile osób go polubiło, podało dalej, skomentowało i czy tekst był komentowany przez opiniotwórcze źródła.

3.    Linkowanie: Linki z mediów społecznościowych będą zyskiwać na wartości.

Google Hangouts: rewolucja w wideorozmowach?

Oceń artykuł!

Spotkajmy się i po prostu porozmawiajmy

Święta Bożego Narodzenia już za nami, a my nadal pozostajemy w temacie Google+. Mimo, że w K2 Search, na co dzień zajmuję się światkiem Social Media, będzie to mój pierwszy wpis na naszym blogu, dlatego proszę o kapkę wyrozumiałości. Okazuje się, że okres miedzy Świętami a Nowym Rokiem, kiedy to poziom absencji w biurze wzrasta powyżej 50%, sprzyja odkrywaniu nowych możliwości portali społecznościowych.

Zapewne już mieliście przyjemność przeczytać, chociażby na naszym blogu, o tym co wyróżnia Google+ od konkurencji. Niewątpliwie na dużą uwagę zasługuje Google Hangouts, czyli Spotkania. Jest to usługa, która po jednorazowym zainstalowaniu odpowiedniej wtyczki (wszystko dzieje się, po wcześniejszej akceptacji, automatycznie) pozwala na prowadzenie wideorozmów ze znajomymi z naszych kręgów. To, co wyróżnia tę aplikację to prostota i intuicyjność.

Jak to działa? Na stronie głównej Google+ po prawej stronie klikamy na ikonkę „Otwórz spotkanie”. Zostajemy przeniesieni do nowego okienka gdzie mamy wybór czy chcemy skorzystać z wersji uproszczonej czy „spotkania z dodatkami”. Na początek sprawdźmy, co oferuje ta pierwsza opcja. Osobiście urzekło mnie hasło, które wyświetla się przed załadowaniem aplikacji. Otóż Google+ radzi:


Po wystartowaniu widzimy okienko swojej kamery a także osoby, które dołączyły do spotkania. Mamy również możliwość wyświetlenia uczestnikom spotkania filmiku z Youtube. Wystarczy kliknąć na odpowiednią ikonkę. Możemy oprócz rozmowy przekazywać sobie informację za pomocą czatu. +1 należy się dobrej kompresji i brakowi przycinania się przekazu. Tak jak wspominałem wcześniej, Google stworzył niezwykle przyjazny komunikator. Świadczy o tym chociażby sposób wyświetlania się użytkowników. Widok głównego panelu aplikacji pozwala na dwa sposoby wyświetlania uczestników Spotkania: możemy wybrać sami, kogo chcemy oglądać w głównym okienku (poprzez kliknięcie miniatury użytkownika) lub na powiększonym obrazie będzie pojawiać się automatycznie osoba, która akurat przemawia (Google wyszło z założenia, iż ten kto mówi powinien być widoczny dla wszystkich). Po przeprowadzeniu kilku testów muszę stwierdzić, iż wychodzi to nadzwyczaj dobrze i sprzyja komfortowi rozmowy przy większej ilości osób – dzięki temu z łatwością możemy zidentyfikować mówcę.

Kolejna niespodzianka, którą zaskakuje nas Google+, to Świąteczna nakładka. Jednym przyciskiem myszy możemy przyjąć niezwykle urocze przebranie Rudolfa Czerwononosego J. Mechanizm do wykrywania twarzy działa bardzo sprawnie nasz nowy czerwony nos oraz reniferowe rogi podążają bez żadnego opóźnienia za ruchami naszej głowy.

Spotkajmy się i po prostu popracujmy

Czas na wersję rozszerzoną, czyli „spotkanie z dodatkami”. Już na wstępie zostajemy powiadomieni, iż jest to wersja testowa i jest dostępna „tylko przez ograniczony czas”. Google zapewne testuje nowe funkcje i czeka na błędy, które użytkownicy mogą wychwycić.

Pierwszą zauważalną różnicą jest wygląd. Moim skromnym zdaniem jest mniej przyjemny dla oka. Rozszerzony Hangout daje nam za to możliwość nadania nazwy Spotkaniu. W tym miejscu warto wspomnieć, że gdy utworzymy Spotkanie (nieważne czy w wersji podstawowej czy rozszerzonej) wiadomość o tym pojawia się w naszym strumieniu, a także w strumieniu zaproszonych osób. Dodatkowo informacja ta pokazuje się w prawym pasku na głównej stronie Google+, przez co każdy może się z nami spotkać. Jeżeli umieścimy w tytule temat rozmowy mamy większą szansę na dialog z użytkownikami, którzy są daną kwestią zainteresowani.

Rozszerzone Google Hangouts oferuje także wspólne korzystanie z notatek i szkicownika. Użytkownicy mogą równocześnie edytować jeden plik. Pozwala to chociażby na opisanie własnego pomysłu w szkicowniku i po krótkim czasie naniesienie uwag przez drugiego rozmówcę.

Kolejnym bardzo ciekawym rozwiązaniem jest udostępnienie ekranu. Klikając na odpowiedni przycisk w górnym pasku wybieramy, które otwarte okno lub program chcemy udostępnić uczestnikom. Istnieje też możliwość pokazania całego pulpitu, dzięki czemu użytkownicy będą mogli śledzić wszystkie nasze poczynania na komputerze. Funkcja ta świetnie nadaje się do rozwiązań biznesowych (o wykorzystaniu Google+, jako przydatnego narzędzia dla firm, wspominaliśmy w poprzednich wpisach). Podczas Spotkania możemy przedstawić mini webinarium i zademonstrować słuchaczom wcześniej przygotowaną prezentację. Udostępnienie ekranu pozwala nam także na podzielenie się z innymi zaproszonymi na Hangout wszelkiego rodzaju multimediami.

Ostatnim niezwykle przydatnym rozwiązaniem jest możliwość udostępniania Google Docs. Funkcja ta umożliwia nam przejrzenie prezentacji lub dokumentu udostępnionego przez innego użytkownika. Aby ograniczyć widoczność naszych dokumentów podczas rozmowy możemy wybrać, któremu rozmówcy udostępnimy nasze informacje. Niestety udostępnić dokumenty Google Docs możemy jedynie jako profil, a nie strona biznesowa.  Moim zdaniem powinno to być jak najszybciej poprawione, gdyż to właśnie w firmach rozszerzone Google Hangouts może sprawdzać się najlepiej. Daje to nam możliwość przedyskutowania projektu, prezentacji czy umowy z pracownikiem, który znajduje się daleko poza biurem. Przejrzenie dokumentów i nałożenie na nich poprawek w czasie rzeczywistym sprawia, że odległość między rozmówcami przestaje być problemem.

Prywatność

A teraz trochę o prywatności. Jak już wcześniej wspomniałem informacje o naszych Spotkaniach pojawiają się strumieniu. Jeżeli zaprosimy konkretne osoby lub kręgi informacje o trwającym Spotkaniu pokażą się tylko i wyłącznie tym osobom /kręgom. Również po zakończeniu Hangoutu generuje się post oznajmiający o skorzystaniu z wideorozmowy, który zobaczyć mogą jedynie zaproszeni do Spotkania. Korzystając z uproszczonej wersji należy zwrócić uwagę na fakt, iż domyślnie na Spotkania zaznaczone są przez Google+ wszystkie nasze kręgi. Dlatego jeżeli nie chcemy zapraszać wszystkich powinniśmy najpierw skasować tę opcję, a potem wpisać wybrane przez nas osoby. Możemy również zaprosić osoby spoza kręgów.

Podczas wideorozmowy, gdy jakiś uczestnik przekroczy według nas jakieś normy i nie chcemy by dalej z nami rozmawiał możemy go zablokować. Uważajmy jednak, gdyż skutkuje to daleko idącymi konsekwencjami: wskazana osoba zostanie wykreślona z naszych kręgów, nie będzie dalej mógł nas widzieć i słyszeć, w swoim strumieniu nie będziemy widzieć rzeczy, które zbanowany użytkownik udostępnia, zablokowany użytkownik nie będzie miał możliwości dodawania do naszych postów komentarzy. Warty zauważenia jest fakt, iż według Google+ każdy podczas rozmowy jest równy. Nie uświadczymy tu funkcji moderatora.

Po prostu spotkajmy się

Moim zdaniem brak formalizacji to jasny sygnał, że aplikacja Google+ jest czymś więcej niż kolejną usługą wideorozmów. Spotykając się ze znajomymi na kawę nie ustanawiamy jednego z nich moderatorem. Cała rozmowa toczy się płynnie i intuicyjnie. Na zebraniu z pracownikami przełożony nie musi nam oznajmiać, iż będzie kierował dyskusją. Znamy od początku panujące relacje i nie potrzebujemy dodatkowych, sztucznych ram. Hangouts dają nam możliwość odbycia pełnowartościowego spotkania biznesowego (dzięki rozszerzonym funkcjom). Można też śmiało uznać, że Hangouty w uproszczonej wersji są idealnym rozwiązaniem do szybkiej wymiany zdań i do nieformalnych spotkań pracowników. Prostota i przejrzystość sprawia, że korzystając z tej usługi wraz przyjaciółmi rzeczywiście możemy łatwo przeprowadzić nieskrępowaną rozmowę. Dlatego nazwa „Spotkania” jest moim zdaniem jak najbardziej adekwatna.

PS. Korzystając z okazji chciałbym serdecznie podziękować Piotrkowi Kaszkowiakowi, który użyczając swojego wizerunku pomógł niezwykle ubarwić ten wpis. Dzięki!

+1+1+1+1+1+1+1+1+1+1+1=?

Oceń artykuł!

My ostatnio ciągle o socialu i Google+, więc dziś dla odmiany o Google+. Ale za to tym razem nieco dokładniej i z trochę innej perspektywy niż do tej pory. Zasadniczo jednak będzie o tym, jak najskuteczniej wykorzystać potencjał G+, jakim jest bardzo ścisłe zintegrowanie tego portalu ze wszystkimi pozostałymi produktami Google (w tym AdWords).

Po co mi G+, skoro mam FB?

No właśnie. Jeśli masz na Facebooku fanpage swojej marki lub produktu i zgromadziłeś tam kilkadziesiąt tysięcy fanów, to możesz mieć poważne wątpliwości, czemu miałbyś zakładać jeszcze stronę biznesową na G+: na portalu, gdzie egzystuje kilka firm i garstka obsesyjnych nerdów, a tak poza tym to pustka, oddal dziewicza i głębie bezszumne.

Po pierwsze, nie taka tam wcale pustka. To prawda, że FB ma ponad 800 milionów użytkowników, ale zajęło mu to 7 lat. Twitter swoje 200 milionów zbierał przez lat 3. Tymczasem w G+ zarejestrowało się 50 milionów użytkowników w ciągu… 88 dni. Przy takiej dynamice portal ten szybko osiągnie porównywalny zasięg. Chyba więc nie warto czekać, aż będą tam wszyscy poza Tobą.

Po drugie, G+ oferuje ciekawsze niż FB sposoby interakcji z użytkownikami. Jak wspominałem już w poprzednim wpisie, chodzi przede wszystkim o kręgi i Hangouts.

Gdy użytkownicy dodadzą Twoją stronę do swoich kręgów, Ty (jako strona) będziesz mógł dodać ich do swoich. I tu jest świetny moment na pierwszą interakcję: zapytaj ich, do jakiego kręgu ich dodać. Jasne, w niektórych przypadkach będziesz to doskonale wiedzieć – np. gdy jest to ktoś z pracowników Twojej firmy, dodasz go do kręgu „Pracownicy”, bez potrzeby pytania. Ale jeśli prowadzisz stronę banku, możesz chcieć osobno zgrupować klientów indywidualnych, a osobno biznesowych. Albo w ofercie masz ubezpieczenia i chciałbyś wiedzieć, jakim rodzajem ubezpieczeń zainteresowany jest dany użytkownik, który dodał Cię do swoich kręgów. Oczywiście nie musisz robić tego poprzez wysyłanie wiadomości do każdego użytkownika z osobna. Po prostu zamieść na stronie odpowiedni post, najlepiej z jakąś grafiką, z prośbą o dodanie +1 przez tych, którzy chcą się znaleźć w danym kręgu.

W ten sposób zbudujesz bardzo funkcjonalną „typologię” użytkowników i potem przy pomocy jednej strony będziesz mógł inaczej komunikować się ze swoimi pracownikami, inaczej z klientami VIP, a jeszcze inaczej z pasjonatami sportów zimowych, którym przyda się ubezpieczenie na snowboard. Jeżeli jesteś producentem ekspresów do kawy, możesz zorganizować dla klientów końcowych Hangout z baristą, który pogada z nimi o tym, jak najlepiej przyrządzić ich ulubioną kawę w Twoim ekspresie. Z kolei jeśli jesteś firmą należącą do holdingu i chcesz wypromować wśród swoich użytkowników strony pozostałych spółek – nic prostszego: stwórz krąg, do którego dodasz te strony, a następnie udostępnij go swoim użytkownikom (każdy z nich będzie mógł od razu dodać ten krąg do swojego profilu).

Że dużo pracy? No cóż, na początku pewnie tak. Dobra wiadomość jest taka, że stronę G+ może już moderować kilka osób, bo Google w ubiegłym tygodniu aktywowało funkcję dodawania menedżerów (jest też opcja zmiany właściciela strony). Możesz więc spokojnie rozdzielić (lub przerzucić) ten wysiłek na innych, bez konieczności dzielenia się z nimi hasłem do swojego prywatnego profilu na G+.

Google jest tylko jedno

No dobra, to są jakieś tam dodatkowe funkcjonalności, może i przydatne, ale jednak na FB pewnie zaraz będziemy mieć mniej więcej to samo – i gdyby chodziło tylko o sposób zarządzania stroną, sprawa raczej nie byłaby warta, by o niej tyle mówić. Nie na darmo jednak Google+ nazywa się tak, jak się nazywa: Google dąży bowiem do stworzenia rozszerzonej sieci, ściśle integrującej ze sobą wszystkie ich produkty, od YouTube, przez Gmail, po wyszukiwarkę i AdWords.

W wyszukiwarce, G+ rozszerza podstawową zasadę algorytmu, czyli „rekomendacje” od innych witryn, o polecanie przez konkretnych użytkowników (wspominała już o tym w swoim wpisie Kamila). Przypuśćmy, że na stronie G+ linkujesz do jakichś witryn (chociażby podałeś adres swojej witryny w sieci). Użytkownicy, którzy dodali Cię do swoich kręgów, w wynikach wyszukiwania zobaczą te witryny wyżej, dodatkowo z adnotacją, że to jest coś, co udostępniasz. Podobnie działa funkcja osobistej rekomendacji, czyli +1 (inna jest tylko dopisana adnotacja).

Osobista rekomendacja +1 pomyślana została w taki sposób, by obejmowała nie tylko pojedyncze treści, strony czy witryny, ale całą siatkę komunikacji, jakiej używasz – w tym wszystkie reklamy wyświetlane poprzez AdWords: linki sponsorowane w wyszukiwarce, reklamy graficzne w GDN oraz reklamy wideo na YouTube. Aby w pełni korzystać z osobistych rekomendacji, zrób dwie proste rzeczy: dodaj plakietkę G+ do swojej witryny w sieci oraz adres swojej strony na G+ w rozszerzeniach społeczności AdWords.

Plakietka, po pierwsze, umożliwi użytkownikom dodanie Twojej strony w G+ do ich kręgów bezpośrednio z Twojej witryny w sieci, a także ułatwi Twojej stronie uzyskanie opcji Direct Connect, dzięki której wystarczy w wyszukiwarce wpisać „+” oraz nazwę Twojej firmy, a Google pomoże dotrzeć bezpośrednio do strony.

Po drugie, dzięki plakietce wszystkie rekomendacje otrzymane przez Twoją witrynę i stronę w G+ będą się sumować. Po trzecie, jeśli w rozszerzeniach społeczności w AdWords dodasz jeszcze adres strony na G+, powiększysz tę sumę o +1 dodawane przy reklamach.

Wyobraź więc sobie, że właśnie wyprodukowałeś chwytliwą reklamę wideo. Emitujesz ją na YT jako pomijalną reklamę TrueView In Stream, płacąc 15 groszy za jedno obejrzenie. Zalogowany użytkownik (jeden login do G+ i YT!), który będzie chciał obejrzeć np. ostatni klip „Oh Land”, natrafi na Twoją reklamę i zobaczy, że jest już ileś osób, które lubią Twoją firmę, ergo i tę reklamę (połączyłeś przecież +1 z witryny i strony G+ z reklamami AdWords).

Jeśli filmik reklamowy jest naprawdę fajny, użytkownik ten również da mu +1, przez co suma +1 zwiększy się i na Twojej witrynie, i na stronie G+. Co dalej? Użytkownik dzieli się klipem ze znajomymi, np. na FB (tak, tak), tamci otwierają link i również natrafiają na reklamę, przy czym widzą, że ich znajomy oraz wiele innych osób dało +1. Część z nich dodaje +1 także od siebie. Suma otrzymanych rekomendacji przy reklamie rośnie, rośnie na stronie G+, rośnie na witrynie – i w efekcie coraz więcej internautów widzi Twoją witrynę wyżej w wynikach wyszukiwania razem z osobistym poleceniem swoich znajomych. Warto?

Jaka to liczba

Strona G+ umożliwia dwa różne typy interakcji: rekomendację i dodanie do kręgu. Są przecież użytkownicy, którzy po prostu lubią pewne marki, ale wcale niekoniecznie chcą widzieć ich posty w swoim strumieniu. Z kolei Ty możesz być np. zainteresowany tym, co postuje u siebie konkurencja, nie znaczy to jednak automatycznie, że ich lubisz. Rozdzielenie tych obszarów wydaje się więc sensowne. Przez to jednak pojawiło się zamieszanie z liczbami: osobno zliczani byli użytkownicy, którzy dodali stronę do kręgu, osobno zaś ci, którzy ją rekomendowali. W ubiegłym tygodniu Google wprowadziło wspólne zliczanie tych interakcji w głównym „liczniku” na stronie. Przy okazji taka „powiększona” liczba może sprawiać też lepsze wrażenie (G+ ma przecież ciągle mniej użytkowników niż FB).

Teraz jednak problematyczne stało się co innego: ten wspólny licznik (rekomendacji i dodania do kręgów) obecny jest tylko w G+, natomiast w innych miejscach (witryna w sieci, reklamy) pojawia się wyłącznie liczba rekomendacji – co zaburza ideę jednej sumy +1. Najprawdopodobniej więc w tym obszarze Google będzie jeszcze szukało jakiegoś optymalnego rozwiązania.

Tego typu modyfikacje są czymś oczywistym i z pewnością będzie ich bardzo wiele. Niezmienna pozostanie podstawowa, nadrzędna cecha, jaką jest zintegrowanie G+ z pozostałymi produktami Google. Dlatego w pełni efektywne używanie stron G+ zawsze będzie oznaczało korzystanie z tej integracji w stopniu maksymalnym.

Przyszłość fan page’ów na Facebooku

Oceń artykuł!

Zainspirowana wpisami Kamili, która wprowadziła nas w świat Facebooka i w tajniki SEO w Google+, postanowiłam kontynuować temat serwisów społecznościowych –  przyjrzeć się potencjałowi fan page’ów. Kamila odpowiedziała nam na pytanie jak zacząć naszą przygodę z Facebookiem oraz jak (na nim) żyć, ja postaram się odpowiedzieć na pytania: jak ją kontynuować i jak przeżyć?

Założenie fan page’a nie jest już dla nas żadnym problemem.  Jesteśmy fajni, ponieważ dzielnie i regularnie działamy na naszym profilu, wrzucając tam dużo zdjęć, wartościowych linków i aktualności. Nasza strona żyje. Mamy już kilkuset fanów, ale tylko mała część z nich jest aktywna, a konkurencja wciąż depcze nam po piętach, więc chcąc nie chcąc, musimy odpowiedzieć sobie na pytanie…

Dlaczego nasi fani nie są zaangażowani?

zoo

Spójrzmy prawdzie w oczy: dziś posiadanie własnego fan page’a wcale nie czyni nas wyjątkowym. Już dziś Facebook jest cmentarzyskiem pełnym martwych stron, bądź fan page’ów firmowych bez przemyślanej strategii. Gorzej – jest pełen stron firmowych, posiadających przemyślane strategie, które nie przynoszą już oczekiwanych rezultatów. Rozwój ogranicza się do kilkuset osób – tylu mogą zdobyć lojalni pracownicy niewielkiej firmy namawiając do ‘lajkowania’ jedynie swoją rodzinę i kolegów z ogólniaka (ewentualnie z przedszkola). Niemniej takie grzecznościowe ‘lajki’ nie angażują znajomych naszych znajomych, a tym bardziej ich znajomych. Dlaczego tak jest? Powodów można znaleźć wiele, warto jest je podzielić na dwa główne:

  1. Użytkownicy nie utożsamiają się z działalnością naszej firmy czy proponowaną przez nas wizją.  To (zazwyczaj) nie dlatego, że nasza wizja jest zła. To strategia, którą obraliśmy nie zachęca do uczestnictwa – nie wnosi nic nowego w życie fanów, nie docenia ich wystarczająco. Nie mają żadnej wartości dodanej z tego, że uczestniczą w życiu naszego fan page’a, dlatego nie chcą promować go swoim nazwiskiem.
  2. Facebook ogranicza możliwości naszych fanów – dawno skończyły się dni, gdy wszyscy nasi znajomi widzieli co ‘lajkujemy’. Dziś Facebook pozwala użytkownikom na selekcję naszych  informacji wyświetlanych na wallu – poprzez wprowadzenie timeline’a, ‘gwiazdkowanie’ znajomych czy udostępnianie informacji konkretnym ludziom oraz małym grupom. Sam też wprowadza takie ograniczenia – na podstawie naszej historii (sic!). W efekcie, użytkownicy wchodzą w interakcję z bardzo ograniczoną liczbą znajomych oraz fan page’ów , a ilość informacji wyświetlanych na wallu zmniejsza się –  zastępuje ją jakość (weryfikowana nie tylko przez ‘lajki’ czy komentarze, ale głównie poprzez ilość udostępnień).

Jak stawić czoła rzeczywistości?

Internet  staje się coraz bardziej ‘społeczny’. Facebook i inne podobne portale w dalszym ciągu zyskują na sile, powoli zmienia się jednak forma uczestnictwa.

Angażuj offline.

Już dziś 350 milionów użytkowników Facebooka loguje się na niego przez telefon, co oznacza, że nie są już uwięzieni przed swoimi komputerami, a zaczynają wychodzić z domu. Dlatego projektując naszą strategię dobrze się zastanowić, jak sprostać tej nowej sytuacji. Jak przenieść fan page (oraz działania w sieci) do życia w realu? Możemy to zrobić wykorzystując aplikacje pozwalające naszym potencjalnym klientom łączyć dwa światy real i Internet. Opcji jest coraz więcej… rozszerzona rzeczywistość, QR kody czy łączenie aplikacji na Facebooku z działaniami w innych mediach (na przykład telebimach). Jak mówią mędrcy: sky is just the beggining. Trzeba tylko pamiętać, żeby zawsze wnosić w życie naszych klientów coś nowego.

Jak wykorzystać Facebookowych graczy?

Gry i grywalizacja są kolejnym sposobem na zaangażowanie facebookowiczów i zainteresowanie ich naszą marką i produktem. W tym polu wiele już się podziało, często poprzez angaż siły konwergencji mediów oraz świata online i offline. Porządnie zaprojektowana gra skłania pojedynczych użytkowników, bądź całe ich społeczności, do uczestnictwa. Motywacją są nie tylko nagrody – jest nią sama możliwość zabawy, rywalizacji, osiągnięcia ważnego społecznie celu oraz prestiż. Takie rozwiązanie może przyjąć postać gier online, aplikacji czy gier wykorzystujących przestrzeń miejską (w tym gier miejskich).

gra

Jak oprzeć swój fan page na sile autorytetu?

Od kiedy Mark Zuckerberg zaprezentował opcję „Subscribe”, wiele „mądrych głów tego świata” wyszło z cienia i zaczęło nawiązywać relacje z użytkownikami Facebooka na poziomie ich prywatnych profili. Dzięki temu znane na całym świecie korporacje zostały spersonalizowane i utożsamiane z ich twórcami i pracownikami. Jest to dobry (i jeszcze niewyeksploatowany) pomysł na promocję swojej firmy oraz fan page’a poprzez charyzmatyczne jednostki, które w nich pracują.

Jak wykorzystać siłę wspólnoty?

Na koniec, zaryzykuję opinię, że zachłyśnięci światem online, próbujemy dostosować go do życia w realu. Dzięki mobilnemu internetowi oraz powolnemu przesycaniu się  Facebooka w swojej ‘tradycyjnej’ formie zaczynamy żyć w dwóch światach naraz – w realu i w sieci. Ponownie doceniamy opinie osób nam najbliższych oraz (według nas) najmądrzejszych – stawiamy na jakość, nie na ilość. Projektując swoje działania w sieci powinniśmy pamiętać o tym, że użytkownicy będący naszymi fanami to indywidualne jednostki, o określonych cechach, które nie tworzą już przypadkowego tłumu ‘lajków’, a społeczność posiadającą swój własny charakter. Ilość nadal jest ważna, lecz coraz ważniejsze jest to, aby jak najwięcej użytkowników tworzyło wspólnotę, chcącą zaangażować się w działania i wizję naszej marki –tylko to utrzyma ich na naszym fan page’u.

Google+ a optymalizacja, czyli SEO+. Część 1

Oceń artykuł!

Dzisiaj w SEO dla początkujących będzie o SEO+, czyli o wykorzystaniu Google+ dla pozycjonowania naszej witryny i wykorzystania tego, co już wiemy o SEO dla zoptymalizowania naszej strony w Google+.

Google+?

google+
Tak, nie dość, że maltretowałam was Facebookiem dla początkujących to jeszcze dołożę wynalazek Googla. Jeśli Googlowi uda się wyeliminować konkurencje to nie będziecie stratni 😉

Tak, wiem, że na razie konta na Google+ ma może z 5% populacji w Polsce, a pozostała cześć słabo rozróżnia przycisk +1, którym może polubić stronę od profilu i całego serwisu społecznościowego Google+, ale:

1.    Sygnały z serwisów spełecznościowych stają się coraz ważniejszym elementem algorytmu Google, im większa aktywność twoja i twoich fanów, tym wyższe będą pozycje w Google.pl. Google+ da Ci możliwość połączenia wysiłków SEOwych i społecznościowych

2.    Zalogowani użytkownicy już teraz w wynikach wyszukiwania widzą wyżej elementy polubione (+1) przez ich znajomych. Poza tym taka rekomendacja zwiększa wiarygodność i prawdopodobieństwo kliknięcia w dany link.

3.    Dobrze jest zacząć tę przygodę wcześniej, bo to początek rosnącego trendu. Google sam siebie na pewno nie skrzywdzi w rankingu. Ma też narzędzia promocji i zdobywania nowych użytkowników do swojego nowego projektu.

4.    Konkurencja nie śpi. Duże firmy mają już swoje strony. Lepiej nie czekać aż szef nas zapyta, dlaczego nasi wrogowie mają już profil a my nie.

5.    Jeśli masz małą firmę strona w Google+ może pełnić funkcje witryny, co zaoszczędzi Ci kosztów i będzie prostsze w obsłudze.

6.    Siedzenie w necie jest bardzo przyjemne a moderowanie firmowego profilu to doskonała okazja, by pooddawać się tej przyjemności w pracy

Jak zacząć z Google+?

Przyda ci się to, co już wiesz o innych społecznościówkach (np. z miliona roboczogodzin, które już masz na Facebooku) oraz to, co już wiesz o SEO z kursu SEO dla początkujących;).

Zaczynasz od tego, że zakładasz swój profil. Nawet, jeśli chciałbyś mieć tylko stronę firmową, to żeby ją założyć musisz mieć najpierw profil. Jeśli jesteś jednoosobową firmą – ekspertem w jakiejś dziedzinie, którego nazwisko to rozpoznawalna marka to może wystarczyć ci sam profil bez strony. Nie narzekaj, że nie możesz mieć strony bez profilu, bo będąć tylko stroną nie mógłbyś grać w gry. Są priorytety.

A potem?

Decydujesz, że masz mało czasu na zajmowanie się tym bałaganem.

1.    Wrzucasz tam to samo, co na Facebooku i masz fajrant. Nie tracisz czasu na wymyślanie koła na nowo, tylko czekasz aż pojawią się jakieś statystyki i best practices opracowane przez tych, którzy mają tego czasu więcej.

Albo: decydujesz, że masz czas i:

2.    Tworzysz dodatkowe strony dla każdego produktu i lokalizacji osobno.

3.    Wymyślasz konkurs czy jakieś inne działania, żeby zdobyć więcej fanów (np. namawiając ludzi odwiedzających twoją witrynę/zapisanych na newsletter by cię polubiło)

4.    Jak już masz jakiś „fanów” dzielisz ich na grupy, tak żeby każdemu kręgowi móc przesyłać spersonalizowane oferty specjalne.

5.    Zaczynasz tworzyć treści, bo zainteresować osoby z twoich kręgów tym, co się u ciebie dzieje.

6.    Śledzisz jak rozchodzą się w sieci informacje na twój temat, kto je umieszczał i komentował za pomocą Google+ Ripples .

7.    Nie zaniedbujesz +1, dodając ikonkę Google+, żeby użytkownicy mogli cię polubić bezpośrednio odwiedzając witrynę, odwiedzając stronę firmy w społecznościówce lub widząc ją w wynikach wyszukiwania czy jako reklamę AdWords.

8.    Optymalizujesz stronę:

SEO w Google+ – o czym pamiętać?

1.    Meta. Ważne są pola, gdzie wpisujesz tytuł strony (kilka słów np. nazwa firmy) i informacje o sobie (tutaj masz już szersze pole do popisu). Nie zapomnij tu o nazwie firmy i najważniejszych słowach kluczowych. Zamiast zdjęcia profilowego najlepiej dodać logo. Wypełnij wszystkie dostępne pola tak dokładnie i ciekawie jak dasz radę, korzystając z tekstu, zdjęć i wideo. Nie zapomnij o kontakcie do siebie, żeby Klienci wiedzieli, gdzie się mieścisz i jak cię można namierzyć w ich okolicy.

2.    Linki. Bardzo ważne jest umieszczenie w profilu linku do twojej witryny (z odpowiednim anchorem). Nie tylko zachęcisz kogoś do odwiedzin, ale też zdobywasz link prosto z Google.

3.    Foty i wideo. Optymalizacja zdjęć poprzez ich opis, a wideo poprzez krótką transkrypcje, o czym jest filmik.

Polecam drugą część tego wpisu.

Na bogato, czyli (nie) droga reklama na Youtube.

Oceń artykuł!

Wśród niektórych klientów naszej agencji reklama na Youtube jawi się jako ekstrawagancka, a na pewno droga. Możliwe, że opinia ta jest kształtowana przez czasami przesadnie udziwnione kanały znanych marek, ale nie zmienia to faktu, że coraz więcej świadomych marketerów bierze pod uwagę Youtube jako placement w planowanych kampaniach.

Jak słuszne jest to podejście świadczą dane z ostatniego badania Megapanelu dowodzące, że strona główna YT jest już najpopularniejszą stroną główną w polskim internecie (tak, tak – wyprzedzili Onet), a sam Youtube jest coraz częściej uwzględniany w zestawieniach kanałów telewizyjnych o największym zasięgu, gdzie – w zależności od wieku badanych – plasuje się na pozycjach 4-8 (najwyżej oczywiście wśród grupy  16-24 latków). Przyjrzyjmy się więc zatem w jaki sposób, z czym i za ile możemy się na tym YT pojawić:

  • Masthead (taki swojski megabanner) – reklama na stronie głównej, dotarcie do każdego użytkownika, który danego dnia (kupuje się to właśnie na „dniówki”) odwiedzi serwis, charakteryzująca się dużą interaktywnością. Cena 50-120 k zł za dobę, w zależności od czasu (2 dni sporo taniej niż 1) i formatu.

  • First Watch – zarezerwowanie pierwszego kontaktu z reklamą danego dnia (emisja reklamy przed pierwszym filmem jaki użytkownik obejrzy na YT. Łączy 2 inne formy reklamowe – pre roll i invideo. Cena 50-80 k zł, ale trzeba mieć na uwadze, że reklamy będą wyświetlane tylko przy treściach partnerów YT (czyli nie każdy film).

  • Run of Site – wyniki wyszukiwania, strony kategorii; Run of Partner Watch – strony oglądania filmów; Jedno kryterium targetowania – demograficzne, tematyczne; Kierowanie custom – przy wybranych filmach. Reklamy rozliczane w modelu CPM od 6 do 72 zł.

  • A także inne formy dostępne z poziomu konta Google Adwords, rozliczane standardowo w modelu cpm (wyłącznie sieć kontekstowa) bądź najpopularniejszym cpc (partnerzy wyszukiwania – youtube oraz sieć kontekstowa). Tutaj mamy do wyboru standardowe reklamy tekstowe i graficzne oraz zróżnicowane formy reklam video o długości nawet 30 sekund. I ceny, które porównywane z wynikami wyszukiwania w wyszukiwarce są miłą niespodzianką: mamy za sobą duże kampanie (budżet xxx.000 zł)  gdzie średnia cena kliknięcia była poniżej 0,5 zł.

Powyższa notka w najmniejszym stopniu nie wyczerpuje możliwości działań marketingowych na Youtube. Pominąłem aspekt brandowania kanałów oraz bardzo ciekawy temat aplikacji na YT, np. Atrapy dla PZU. W razie pytań zapraszamy.

Facebook dla początkujących

Oceń artykuł!

W dzisiejszym SEO dla początkujących będzie FB dla początkujących.

Po co mi firmowy profil lub fan page?

Prawdopodobnie masz już własne konto na FB i zdajesz sobie sprawę z różnic pomiędzy prowadzeniem konta prywatnego dla rodziny i znajomych, a prowadzeniem konta prezentującego nas jako ekspertów w danej dziedzinie, które ma zdobywać nowych klientów.

Krok dalej to założyć fan page – czyli stonę Twojej firmy, produktu i usługi, bo profile są dla ludzi a firmy lansują się na page’ach.
Tematem tym zajmujemy się nie dlatego, że jesteśmy uzależnieni od Face’a, albo że mamy za dużo czasu, tylko ponieważ Facebook wpływa na ranking Google. Poza tym jeśli nasz wpis zostanie przez kogoś skomentowany, dowiedzą się o tym (i o nas) wszyscy znajomi komentatora.

Facebook

Facebook

Jak założyć fan page?

Zacznij od samouczka, który krok po kroku pokazuje zakładanie i personalizację strony, oraz  dodawanie zdjęć  czy innych materiałów.

Gdy już wiesz jak, wypełnij starannie profil, żeby nie być firmą widmo. Oczywiście bez przesady, ale logo i link do strony nie zaszkodzą. Potem wystarczy zaprosić każdego, kogo tylko znasz, znałeś czy chciałbyś znać.
W wersji dla zaawansowanych warto poedukować się z takich tematów jak dodawanie zakładek, bezpieczne ustawienia prywatności i automatyczne publikowanie np. poprzez połączenie Fan Page z blogiem. Pamiętaj, że face ma opcję centrum pomocy, gdzie możesz szukać bieżących podpowiedzi, gdyby jakieś techniczne zasady korzystania z FB się zmieniały (co ma bardzo często miejsce).

Techniczne używanie Facebooka nie jest trudne.

Problem polega na czymś innym. Na tym samym co przy  wszystkich narzędziach  – to jak  dodawać materiały jest równie ważne, jak to jakie materiały dodawać i dużo mniej ważne od ogólnej strategii i uniwersalnego know-how.

Podstawowe pytania z kategorii „Jak?”:

  • Jak dotrzeć do twojej grupy docelowej – odbiorców usługi czy produktu i jednocześnie nie spamować i nie zaśmiecać przestrzeni.
  • Jak się promować? Jak zwiększyć ruch na profilu/page’u? Jak zachęcić do komentowania naszych postów? Jak zwiększyć popularność wpisów, by nie utonęły w morzu innych.
  • Jak pozyskać więcej fanów? Jak zachęcać Internautów spoza FB do odwiedzenia profilu?
  • Jak nakłonić czytelników, aby klikali „Lubię to”?
  • Jak zwiększyć konwersję z ruchu z FB?
  • Najważniejszym pytaniem na które każdy chciałby znać odpowiedź  jest chyba: Jak nie tracić czasu na Facebooku, czyli w propagowanej przez K2Search wersji pozytywnej: Jak efektywnie wykorzystać czas spędzony na FB?

Podstawowe pytania o strategię:

  • Jak oddzielić prywatne działania na FB od zawodowych?
  • Jak budować wizerunek marki / produktu/ siebie jako eksperta?
  • Jakie są zasady nawiązywania i podtrzymywania relacji marketingowych w mojej branży?
  • Czy prowadzić działania w oparciu o „organiczne” narzędzia typu profil czy fan page czt zdecydować się na Facebook Ads, które są odpowiednikiem płatnych linków AdWords?

Jak żyć?

Nie ma jakiejś uniwersalnej odpowiedzi na żadne z tych pytań.

Jak pokazał Dan Zarella w „Science of Facebook Marketing” nasze posty na FB i pomysły nie są wcale replikowane pi nie zdobywają linków, dlatego że są dobre i prawdziwe, czego najlepszym przykładem są mity miejskie.

Prezentację tę polecam też ze względu na ciekawostki typu, że kobiety mają średnio więcej postów i informacji profilowych niż mężczyżni, że ruch na FB rośnie w weekendy, albo jakie typy stron i słowa są najchętniej i najrzadziej „lubiane” przez Internautów.

Jak się domyślasz, o ile nie prowadzisz strony popularnego filmu, celebryty czy książki znajdziesz się w TOP 10, ale tych najmniej popularnych stron.
Pozostaje nie zrażać się i wzorować na najlepszych, przykłady w  tym zestawieniu wg searchenginepeople.com.

Na szczęście możesz też wykorzystać wszystko to, co już wiesz o życiu, marketingu, ludziach i SEO. Gdy umieszczasz link na swoim page’u jego tytuł, jest  to przecież stary dobry tag title (i powinien zawierać słowa kluczowe, których potencjał wcześniej zbadaliśmy), zdjęcie może być dodatkowym źródłem klików, a opis to przecież meta decription, które też już wiesz jak zoptymalizować.
Powodzenia i zapraszam na page’a K2 Search!