Zarządzanie reputacją w wyszukiwarce

Zarządzanie reputacją w wyszukiwarce
Oceń artykuł!

Coraz częściej polegamy na wynikach wyszukiwania, kiedy robimy zakupy w Internecie, szukamy pracy czy pracownika. No bo przecież nie kupimy czegoś, co ma złe recenzje i nie zatrudnimy Pana-o-Złej- Reputacji. Z drugiej strony negatywne opinie każdego niezadowolonego klienta łatwiej niż kiedyś przebijają się na światło dzienne na forach, zamiast pozostać w gronie jego krewnych i znajomych.
Jako właściciel firmy czy właściciel marki osobistej JA możemy się więc łatwo znaleźć w sytuacji, gdy po wpisaniu naszego słowa kluczowego w Google okazuje się, że połowa wyników nie jest bynajmniej korzystna, a druga połowa nie stawia nas w dobrym świetle.

kryzys

Co wtedy? A co jeżeli pracujemy w dużej firmie i tracimy przez to duże pieniądze?

Jeśli odwalamy fuszerkę to pewnie nic sobie z tego nie zrobimy, bo i tak dla każdego klienta pracujemy 2 razy – pierwszy i ostatni, ale co jeśli negatywne opinie zamieszcza jakiś trol, który szuka zawsze dziury w całym i akurat padło na nas? Co jeśli nie zasłużyliśmy sobie na te opinie, bo nie jesteśmy tacy najgorsi i to na pewno robota konkurencji?

SERM – Search Engine Reputation Managment

Takie pytanie to chleb powszedni osób, które zajmują się zarządzaniem reputacją w wyszukiwarce. Pracują oni w obszarach, gdzie z jednej strony jest dużo kontrowersji ,a z drugiej, gdzie te negatywne opinie przekładają się na mierzalne straty. Co jednak zrobić, kiedy pierwszy raz masz do czynienia z takim problemem?

1.    Zdefiniuj sytuacje

Zacznij od zdefiniowania problemu. Nie potrzebujesz żadnego skomplikowanego narzędzia. Wystarczy wpisać nazwę brandu do wyszukiwarki i przyjrzeć się wynikom.  Warto sprawdzić też wariacje, czyli nazwa firmy, kluczowego produktu lub usługi+ opinie, forum, praca, recenzje.
Czy negatywne opinie dotyczą usług twojej firmy czy też krytykują firmę, jako całość? Czy treści te pojawiają się jako wpisy na forach, osobne witryny, grafika czy wideo? Czy jest to jedna niezadowolona osoba, która pisze w kilku miejscach, czy wiele osób?  Na jakie dokładnie frazy pojawiają się negatywne opinie. Ile jest tych negatywów na pierwszej stronie (generalnie im wyżej w wynikach wyszukiwania, tym większy problem).

2.    Oszacuj straty

Na czym polega szkodliwość tych treści i w co mogą one uderzyć? Jeśli ktoś napisał, że jesteś głupi i cierpi Twoja duma, to kiepska sprawa, ale mogło być gorzej.
Czy negatywy mogą odstraszać potencjalnych klientów czy zniechęcać ich do dalszego korzystania z usług? Jaki procent zysków możesz w ten sposób tracić?
Czy zniechęcają potencjalnych pracowników, którzy biorą udział w rekrutacji, ale nie zechcą dla nas pracować pod wpływem negatywnych opinii o pracy u nas? Ile pieniędzy wydanych na rekrutacji i ogłaszanie wolnych stanowisk możesz tracić w takiej sytuacji.

3.    Co możesz zrobić sam, żeby poprawić wizerunek firmy?

Najprostsza sytuacje to taka, kiedy sami kontrolujemy źródła, które chcemy wyeliminować. Jeśli sami wrzuciliśmy do sieci zdjęcie, na którym mamy czerwony nos , to wystarczy je skasować i po problemie. Jeśli nie jesteśmy zaprzyjaźnieni z tymi „źródłami” to też nie tragedia. Pierwsza strona wyników w Google nie jest z gumy. Jeżeli wprowadzisz tam więcej kontrolowanych przez siebie treści te, które są niekontrolowanie niszczące automatycznie spadną niżej, gdzie będą dużo mniej widoczne i szkodliwe. Do tego celu możesz użyć bloga firmowego, serwisów społecznościowych jak Facebook, treści wideo i zdjęć. Przede wszystkim warto umieścić takie informacje o nas, które mają potencjał PR, prezentują nas w dobrym świetle, ale są też atrakcyjne dla odbiorców i mogą żyć własnym życie w sieci, bez konieczności stałej ich promocji. Warto też zastanowić się nad współpracą z blogerami i sposobami dotarcia do dziennikarzy, żeby mieć zapas pozytywnych lub neutralnych treści, które pochodzą z innego źródła niż nasza klawiatura.
Warto też wziąć byka za rogi i zobaczyć, co można zrobić z negatywami. Najprościej jest odezwać się do rozruszonego klienta czy byłego pracownika i szczerze z nim porozmawiać tak, aby rozwiązać problem, czasami zwykłe przepraszam wystarczy. Krok dalej to skarżenie u pani w przedszkolu na niegrzecznego kolegę. My (albo nasz prawnik) kontaktujemy się z właścicielami witryn, gdzie znajdują się krzywdzące dla nas opinie i negocjujemy.
Z takich oczywistych rzeczy to można też przyjrzeć się szczególnie krytykowanym obszarom i przeprowadzić ich lifting. Może jest coś, co można polepszyć?
Warto też być na bieżąco, czytać artykuły i chodzić na prezentacje na temat SEO wizerunkowego (ostatnio można było posłuchać Marcina Kordowskiego na SEMstandardzie)

4.    SEO wizerunkowe – wezwij kawalerie

Ten punkt wynika w bardzo prosty sposób z szacunku strat – jeśli co miesiąc tracisz kasę na niedanych rekrutacjach i przetargach warto zainwestować, żeby potem już nie tracić, kiedy usuniemy złe/nieprawdziwych informacje na temat firmy. To, że sami będziemy decydować, co klient znajdzie na nasz temat w Google może też zwiększyć sprzedaż (zwłaszcza z fraz brandowych).  Dotyczy to zwłaszcza w znanych marek i produktów, które sprzedają poprzez Internet, gdyż wielu klientów przychodzi na ich witrynę poprzez zapytania na frazy brandowe
Działania SEO PR albo depozycjonowanie nie uderza w negatywne wpisy, tylko wprowadza na ich miejsce nowe, które tworzymy sami od zera lub wybieramy spośród już istniejących. Cena będzie wyższa niż w przypadku pozycjonowania tylko  naszej witryny, gdyż pracujemy jednocześnie na wielu stronach, z których nie wszystkie należą do nas, więc nie zawsze będzie je można zoptymalizować.
Współpraca z profesjonalistami ma jednak tą przewagę, że przygotują nam oni długofalowy plan działania, który uchroni nas przed powtórką z rozrywki i że będą mieli lepsze możliwości monitorowania internetu, by wcześnie wykrywać ewentualne problemy zanim przerodzą się w kryzys.

5.    Módl się

Jeśli nie tracisz tyle, żeby opłacało Ci się zamówić dużą kampanie pozostaje uzbroić się w cierpliwość. Życie postów na forach nie jest wieczne, negatywny wątek może trafić do kosza lub zostać zepchnięty na dół przez bardziej wyważone komentarze. Na pewno za 10 lat nikt nie będzie o tym pamiętał.

Redaktor