Zmiana adresów URL: szybko i bezboleśnie

Zmiana adresów URL: szybko i bezboleśnie
Oceń artykuł!

Po co mam zmieniać adresy?

Nikt nie lubi niepotrzebnych zmian i byłoby super, gdyby od początku wszystko działało idealnie.
Czasami jednak konieczna jest zmiana domeny (bo zapomnieliśmy zapłacić za starą),  TLD (bo jednak rozszerzenie .pl wygląda lepiej, niż to ofertowane przez twój darmowy hosting), czy  przejście na przyjazne linki (jeśli postanowiłeś wziąć sobie do serca rady agencji SEO).
W każdym razie, żeby nie narzekać niepotrzebnie. Wyobraź sobie, że masz zupełnie nowy serwis z zupełnie nowymi adresami.

Nawet niewielka zmiana – np. przejście z www.abc.net na www.abc.pl oznacza całkowitą zmianę adresu URL.

Osoby, które mają w zakładkach poprzedni adres trafią wtedy na pustą stronę.

Możemy też zaobserwować spadek pozycji w Google.  Dlaczego? Poprzednia wysoka pozycja napędzana była przez linki do naszych podstron (i działania SEO). Po zmianie linki te kierują w próżnie, a nasza witryna zostaje bez odsyłaczy z zewnątrz. Jest ją trudniej znaleźć robotowi wyszukiwarki i sprawia wrażenie gorszej.

Jak zabezpieczyć się przed utratą mocy strony?

Przede wszystkim zaczynamy od siebie. Nie chodzi tylko o to, żeby nasze linki wewnętrzne nie kierowały do nieistniejących podstron starego portalu. Jeśli nasze wizytówki, banery i stopka w mailu kierują na starą witrynę upewnijmy się, że je wymienimy przed startem nowej. Powiadom klientów i kontrahentów. Sprawdź w Google Analytics skąd masz najwięcej odwiedzin i daj im znać, że adres się zmienia.
Z bajek, które opowiadała nam babcia wiemy jednak, że żeby nie zranić się w stopę, prościej jest kupić sobie buty, niż pokryć dywanem cały świat. Dlatego zadbaj o to, żeby przekierować stare adresy na nowe (301). Przekierowanie nie powinno być tymczasowe.
Najlepiej, żeby każda podstrona ze starej witryny kierowała na nową. Jeśli wyrzucamy jakieś treści to wystarczy przekierowanie na coś o podobnej tematyce. Najprościej jest zrobić tabelkę czy jakąś inną formę mapowania treści i adresów ze starego portalu, które mają być dostępne w nowym.
Jeśli masz witrynę, gdzie masz 3 podstrony na krzyż to nie będzie problemem, żeby wskazać nowy adres dla starego URL. Trochę gorzej, jeśli masz duży, zaniedbany serwis.

Jeśli musisz wybierać skup się na przekierowaniu
1.    Strony głównej
2.    Adresów związanych z RSS bo ludzie mają je w czytnikach RSS i mogą cię nie odnaleźć jeśli ten URL nagle przestanie działać
3.    Najpopularniejszych podstron zdaniem Google Analytics, które mają najwięcej odwiedzin i linków przychodzących

Co zrobić jak nie ma jak przekierować?

Zostaw je sobie na później. Jeśli zobaczyć, że często pojawia się błąd 404  (wiele osób szuka jakiejś nieistniejącej już podstrony), zawsze będziesz można ją przekierować potem. Upewnij się też, że masz porządną stronę błędu, najlepiej taką, gdzie odwiedzający znajdzie odsyłacz do najpopularniejszych miejsc w serwisie, których może szukać.

Pomóc mogą Ci też dane z Analyticsa, ale pamiętaj, że kody się same nie podepną na nowy serwis, więc jeśli chcesz mieć o nim dane to trzeba będzie o to zadbać wcześniej.

Redaktor
  • Warto dodać, że Google Analytics umożliwa „specjalne” śledzenie stron błędu 404, dzięki któremu dowiemy się dokładnie na jaki URL użytkownik próbował wejść i jakie źródło go tam odesłało. Więcej na ten temat znajdziecie na naszym blogu: http://bit.ly/nkn7lj